Zdrowotność kukurydzy – podsumowanie sezonu

Bez wątpienia rok 2017 był bardzo trudnym dla producentów kukurydzy, co wynikało głównie z przebiegu warunków pogodowych.

Grudzień jest miesiącem, w którym można podsumować cały sezon wegetacyjny kukurydzy pod kątem zagrożeń ze strony chorób. Niestety są jeszcze takie plantacje w kraju, na których można spotkać częściowo niezebraną kukurydzę, co jest skutkiem jesiennych opadów deszczu uniemożliwiających wjazd kombajnów.
Mijający sezon charakteryzował się późnym nadejściem wiosny, kwietniowymi opadami śniegu i przymrozkami, a także stosunkowo niskimi temperaturami utrzymującymi się do drugiej połowy maja. W późniejszym czasie pojawiły się niedobory wody, a lokalnie w okresie lipca i sierpnia dodatkowo nawałnice i wichury z gradobiciem, które uszkodziły, a w niektórych miejscach zniszczyły plantacje. Pogoda nie dała za wygraną także i w okresie zbioru plonów ziarna – pojawiły się wpierw dwa orkany, które wyłamywały rośliny, a następnie przedłużające się opady deszczu utrudniające zbiory plonu, w tym uniemożliwiające często wjazd w niektóre części pól, co spowodowało, że w miejscach tych nadal stoją rośliny kukurydzy.

Pomimo trudnych warunków pogodowych, dla kukurydzy, pewnym pozytywnym tego efektem było to, że na przeważającym obszarze kraju przez znaczną część okresu wegetacji roślin również i patogeny nie miały zbyt sprzyjających warunków do rozwoju. Gdyby nie załamanie pogody od końca września to ten stan utrzymałby się do końca pobytu kukurydzy na polach i można byłoby rzec, że pod kątem zdrowotności nie było większych problemów.  Tak niestety się jednak nie stało.

Zaczynając jednak od wiosny, z uwagi na chłodny kwiecień i maj spotkano się z sytuacją, że ziarniaki wysiane w połowie kwietnia długo zalegały w zimnej glebie (niekiedy nawet przez okres 2-3 tygodni), co spowodowało, że lokalnie pojawił się problem zgorzeli siewek. Objawiał się on brakiem wschodów lub zamieraniem młodych siewek. Był on często połączony z brakiem wschodów wskutek innych czynników m.in. wyczerpania substancji pokarmowych długo kiełkujących ziarniaków. Gdy problem braku wschodów dotykał większego obszaru, niestety dochodziło do przesiewów.

Chłodny maj wpłynął na spowolnienie rozwoju młodych roślin, co sprzyjało żerowaniu obecnej w całym kraju ploniarki zbożówki. Owad ten przyczynił się do uszkodzenia tkanek, co z kolei wpłynęło lokalnie na wzrost zagrożenia ze strony pierwszej generacji głowni guzowatej. Pierwsze pokolenie tej choroby liczniej wystąpiło na tych stanowiskach na których znajdował się materiał infekcyjny grzyba (w glebie, na resztkach pożniwnych kukurydzy), co dotknęło zwłaszcza plantacje prowadzone w monokulturze lub położone tuż obok ubiegłorocznych pól pokukurydzianych. Późniejszemu rozprzestrzenianiu się patogena w łanie (czyli drugiej i trzeciej generacji choroby) zwykle sprzyjają uszkodzenia powodowane przez mszyce i wciornastki, jednak te w 2017 roku wystąpiły w niewielkim nasileniu w okresie wiosenno-letnim. Owady te jednak na lokalnych polach zastąpiło gradobicie, które uszkadzając tkanki liści i kolb zwiększyło możliwość wniknięcia zarodników grzybów do wnętrza roślin. Procent roślin opanowanych przez głownię guzowatą na plantacjach monitorowanych przez IOR w różnych regionach kraju był zmienny, od ułamka do 17%.

Obok głowni guzowatej, na niektórych plantacjach (głównie prowadzonych w monokulturze) pojedyncze rośliny opanował grzyb odpowiedzialny za rozwój głowni pylącej. Choroba ta nie powodowała zagrożenia dla wysokości plonów, ale trzeba się liczyć, że zarodniki opadłe z porażonych kolb i wiech mogą zachować w glebie żywotność do 10 lat.

Warunki pogodowe, a zwłaszcza stosunkowo niewielka ilość opadów w okresie od czerwca do sierpnia, duże wahania temperatur oraz niewielka liczebność mszyc i wciornastków nie sprzyjały rozwojowi chorób liści kukurydzy. Tylko na lokalnych plantacjach zdarzało się obserwować do 50% roślin z objawami porażenia drobną plamistością liści oraz do 20% porażonych przez żółtą plamistość liści i rdzę kukurydzy, jednak stopień opanowania liści tymi chorobami (a więc stopień ich uszkodzenia) był niewielki i nie miał większego wpływu na dalszy rozwój roślin i ich plonowanie.

Najważniejszymi chorobami kukurydzy mijającego roku były fuzariozy:  fuzarioza kolb oraz fuzarioza łodyg. Jeszcze obserwacje z lipca i sierpnia nie zapowiadały silnego wystąpienia tych chorób, jednak późniejsze problemy pogodowe, dodatkowo połączone z żerowaniem omacnicy prosowianki i opóźnionymi do końca listopada zbiorami zmieniły tą sytuację. Na lokalnych plantacjach zdarzało się, że nawet do 60% kolb i do 40% łodyg wykazywało objawy pojawu fuzarioz (głównie na odmianach podatnych na omacnicę i fuzariozy). Na pojedynczych kolbach nawet do 70% ziarniaków było pokryte grzybnią, w tym niektóre wskutek wpierw oddania wody, a następnie ponownego wzrostu wilgotności zaczęły porastać na roślinach. Dodatkowo październikowy pojaw orkanów przyczynił się do zwiększonego wyłamywania się łodyg nadgniłych wskutek rozwoju fuzariozy, a także uszkodzonych przez omacnicę prosowiankę. Ze wstępnych informacji wynika, że lokalnie pojawiły się problemy z mikotoksynami podczas oddawania ziarna do skupu. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie zawsze pojaw fuzariozy od razu oznaczał obecność w plonie mikotoksyn.

Z uwagi na dobiegający końca rok 2017 warto także wspomnieć, że po doświadczeniach z tegorocznego sezonu warto w okresie zimowym dokonać rozeznania w doborze odmian do siewu na nowy sezon. Będzie to ważne nie tylko uwzględniając ryzyko pojawu kolejnej chłodnej wiosny, ale także i zagrożeń ze strony agrofagów oraz systemu uprawy jaki będzie realizowany. Na stanowiskach, które będą prowadzone w monokulturze, a które były silnie uszkodzone przez fuzariozy oraz omacnicę prosowiankę, konieczne będzie dobranie do uprawy odmian mniej podatnych na te agrofagi. Dobierając odmianę do siewu i obserwując w bieżącym roku pojaw na polu głowni pylącej kukurydzy, to warto na etapie zamawiania ziarna siewnego, zlecić jego zaprawienie preparatem zarejestrowanym przeciwko zgorzeli siewek oraz głowni guzowatej i pylącej (zawierającym tritikonazol), zwłaszcza jeżeli będzie prowadzona uprawa w monokulturze lub w bezpośrednim sąsiedztwie pola opanowanego przez głownię.

Ponieważ z powodu nadmiernego uwilgotnienia gleby nie wszędzie dało się po zbiorze kukurydzy wjechać z mulczerem oraz pługiem na ścierniska kukurydziane, stąd też będą to stanowiska na których patogeny oraz szkodniki znajdą większą szansę na liczniejsze przeżycie. Trzeba zatem będzie mieć na uwadze, że wiosną zasadne będzie pocięcie pozostałej na polu słomy, czy to z użyciem rozdrabniacza, czy też brony talerzowej. Zabieg ten mechanicznie uszkodzi część zarodników przetrwalnikowych patogenów, a także gąsienice omacnicy prosowianki. Choć orka wiosenna w okresie niedoborów wilgoci w glebie jest coraz rzadziej stosowana, niemniej na takich polach będzie musiała być wykonana z powodu braku takiej możliwości w okresie jesienią.

Dr hab. inż. Paweł K. Bereś, prof. nadzw.,
mgr inż. Łukasz Siekaniec,
mgr Michał Dziubek
Instytut Ochrony Roślin – PIB
Terenowa Stacja Doświadczalna w Rzeszowie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *