Zagłębie maszyn rolniczych

Lublin to siedziba kilku znanych polskich firm produkujących maszyny rolnicze.

Stolica regionu to silny ośrodek przemysłu motoryzacyjnego i maszynowego – siedziba kilku najbardziej znanych i wręcz flagowych polskich firm. W Lublinie nie brakuje również marek unikatowych, jedynych w swoim rodzaju.

Flagowa polska marka traktorów, od której dzielnica Warszawy wzięła swoją nazwę, ma siedzibę w Lublinie. Nie jest firmą tradycyjnie lubelską, a jej dzieje są skomplikowane. Mimo to, znamy i cenimy Ursusa wszyscy. Historia zaczęła się od Towarzystwa Udziałowego Specyalnej Fabryki Armatur założonej w 1893 roku. Jednak nie w Lublinie, a w Warszawie! Ciekawostką jest pochodzący z tamtych czasów znak „P7P”, który wszyscy kojarzymy z Ursusem, choć większość z nas nie wie, skąd on się wziął. Założyciele zakładu ufundowali go z posagów siedmiu panien – swoich córek. Firma zaczęła produkować armaturę dla przemysłu spożywczego, cukrowniczego, gorzelnianego, stopniowo rozszerzając asortyment, aż z czasem poszerzyła swą nazwę o słowa „i Motorów”. Marka „Ursus” pojawiła się w 1907 roku, a więc zanim jeszcze prof. Karol Taylor skonstruował prototyp pierwszego polskiego traktora (1915-18). Dalsze losy Ursusa nie należały do łatwych, bo tak jak i dzisiaj sytuacja firmy nie jest usłana różami, tak samo było wcześniej. W 1930 roku spółka upadła i została upaństwowiona, w 1939 została w całości opanowana przez Niemców i przestawiona na produkcję zbrojeniową, w 1945, na skutek działań wojennych była zdewastowana. Okres po 1945 roku, gdy błyskawicznie wznowiono produkcję, zapisał się złotymi zgłoskami w historii polskiej techniki. Wystarczy wspomnieć takie legendy kolejnych lat jak C-45, C-325, C-328, C-330 i C-360. W okresie 1998-2003 fabryka była restrukturyzowana, a w 2003 roku upadła. Przez większość czasu losy Ursusa łączyły się z Warszawą, ale czasy najnowsze – z Lublinem. Stało się to w 2011 roku, gdy POL-MOT Warfama, firma z tradycjami z Dobrego Miasta, przejęła przedsiębiorstwo i na zakupionych terenach po Daewoo, wznowiła produkcję traktorów. Dzięki temu, jak zauważają niektórzy, do Lublina przeniesiono rolniczą stolicę Polski.

Henryk Batyra to firma młodsza i mniejsza – bo założona w 1990 roku. Znana jest z produkcji maszyn uprawowych opartych na konstrukcjach rurowych. Są one uznawane za wytrzymalsze w trudnych warunkach. Na placu przed fabryką widać jak tendencja do minimalizacji orki znajduje odzwierciedlenie w palecie maszyn produkowanych przez firmę. Z pługów dostrzec można było tylko dłutowe, a o podorywce wykonywanej pługiem dawno już tu zapomniano, bo przecież lepiej robotę zrobi agregat podorywkowy. Królują jednak talerzówki i agregaty talerzowe, na które od szeregu lat panuje moda.

Firma, której tradycje sięgają 1835 roku, to Sipma. Najstarszą lubelską fabrykę maszyn rolniczych założyli wówczas dwaj Szkoci: John Houglas i Andrew Kedslie, którzy chcieli produkować młocarnie i sieczkarnie. Pięć lat później David Baird nieopodal otworzył swoje przedsiębiorstwo o podobnym profilu, a kilka dekad później uczynił to również Mieczysław Saryusz Wolski. Kolejną ważną postacią w dziejach rozwoju techniki rolniczej był Wacław Moritz. W ten sposób wiek XIX zapisał się w historii Lublina jako okres rozwoju dużego ośrodka branży maszyn rolniczych. W latach 20. branża przeżywała prawdziwy rozkwit, a miasto się bogaciło. Po II Wojnie Światowej wszystkie te zakłady upaństwowiono, łącząc w Lubelską Fabrykę Maszyn Rolniczych, która przez kolejne 4 dekady stanowiła doskonałe miejsce spotkań myśli inżynieryjnej z potrzebami rolników. W 1989 roku, wraz z wejściem kapitału włoskiego, przemianowano ją na Sipmę. Ćwierćwiecze przemian ustrojowych okazało się dla przedsiębiorstwa łaskawe.

Sipmę kojarzymy bardzo często z prasami, bo te najbardziej rzucają się w oczy. Maszyn produkowanych przez tę firmę jest jednak znacznie więcej. Przeznaczone są one w większości do zielonek: kosiarki dyskowe z zawieszeniem bocznym i centralnym, przetrząsarki i owijarki bel. Mniej znanymi produktami są rozsiewacze nawozów i i rozrzutniki obornika. Z ciekawostek dodajmy, że w 2004 roku Sipma przeszła audyt amerykańskiej Cessny – producenta małych, jedno- i dwusilnikowych, samolotów śmigłowych i odrzutowych, otrzymując status dostawcy kwalifikowanego dla jej podwykonawcy PZL Świdnik.

Tym, którzy prowadzą typowo produkcję polową, marka Weremczuk niekoniecznie będzie się od razu kojarzyła. Ale jeśli uprawialiśmy choć przez chwilę warzywa polowe albo mamy kawałek sadu, maszyny tego producenta są nam na pewno znane.

Warzywa mają swoje dość specyficzne wymagania, w porównaniu do typowych roślin rolniczych. Dlatego maszyny do ich siewu i zbioru są specyficzne. Podobnie jest z owocami, a wcale nie mamy na myśli najbardziej popularnych gatunków jak jabłka, gruszki czy śliwki. Firma Weremczuk nadąża za najnowszymi, jeszcze niszowymi trendami w produkcji owoców i superfood, oferując specjalizowane maszyny do takich rzadkich upraw jak świdośliwa, pigwa czy dzika róża. Bo choć wszystkim z nas kojarzą się one ze zbiorem ręcznym, również i tu wkroczyła mechanizacja.

Na sukces lubelskich firm maszynowych pracują rzesze inżynierów, którzy dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniami oraz rozwijają polską myśl techniczną w kilku instytucjach. Są to przede wszystkim Lubelskie Centrum Transferu Technologii Politechniki Lubelskiej, Centrum Badawczo-Rozwojowe Hajduk Group, założone przez Sipmę R&D Centre Inventor, Ośrodek Badawczo-Rozwojowy przy Ursusie, Lubelski Park Naukowo-Technologiczny, Innowacyjne Centrum Diagnostyki, Badań i Analiz Wyższej Szkoły Ekonomii i Innowacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *