Nowoczesne rozwiązania w marce KUHN

We francuskiej miejscowości Saverne nieopodal Strasburga odbyły się pokazy firmy KUHN. Wśród gości byli Polacy, Włosi, Francuzi, Niemcy oraz Serbowie i Chorwaci. Prezentację dla polskiej grupy prowadził dyrektor KUHNa w Polsce – Artur Szymczak.

Pierwszego dnia zwiedzający zjawili się na polu, gdzie zbierano słomę i uprawiano ściernisko, a obok – drugiego dnia – koszono łąkę.

Tu pokazano m.in. prasy stałokomorowe, w których firma wprowadziła moduł odpowiadający za owijanie folią. – Folia jest o tyle wygodna, że oszczędzamy czas, mamy paszę lepszej jakości, a ostatecznie po użyciu utylizujemy tylko jeden materiał: samą folię, bez siatki – tłumaczył Artur Szymczak.

 

ZOBACZ FOTOGALERIĘ

Spośród maszyn, po których spodziewać się można że odznaczą się na rynku, warto zauważyć prasę wysokiego zgniotu zmiennokomorową. Daje ona możliwość sprasowania 140 kg na 1 metr sześcienny, a maszyna posiada sensor siły sprasowania. Co istotne z punktu widzenia operatora: regulację stopnia sprasowania najprościej jest regulować prędkością jazdy, a automatyka zrobi za niego resztę. Im wolniej będzie jechał, tym większe będzie sprasowanie balotów, im szybciej – tym mniejsze. – Gdy rolnik musi transportować słomę czy zielonkę na większą odległość, to każdy kolejny kilogram w balocie jest na wagę złota – podkreślił dyr. Szymczak.

Do uprawy ścierniska zastosowano brony talerzowe OPTIMER L 9000 i 12000 wyposażone w system śledzenia podłoża, Steady Control, który dostępny jest wyłącznie w maszynach firmy KUHN. W rzeczywistości każda sekcja ramy jest niezależna, co pozwala na idealne dopasowanie z nierównościami podłoża. Ciśnienie w siłownikach poszczególnych segmentów jest sterowane hydraulicznie, aby zapewnić penetrację tarcz w każdych warunkach. Głębokość robocza jest utrzymywana na stałym poziomie na całej szerokości narzędzia, co zmniejsza zużycie paliwa. Brony te zapewniają wydajność pracy na poziomie 18 ha/h dzięki szerokości 9 i 12 metrów, przy średniej prędkości 15 km/h.

Duże zainteresowanie wzbudzał kultywator Prolander 500 R mający 4 rzędy zębów. Kultywatory tej serii są cenione za jakość pracy w płytkiej uprawie ścierniska (drugi przejazd) oraz do przedsiewnego przygotowania gleby. Sprężysty ząb, w kształcie litery „S” , o wymiarach 70×12 mm z gęsiostopkami, zapewnia optymalne podcinanie, wymieszanie i spulchnienie gleby dla przedsiewnego przygotowania, jak również pobudza nasiona chwastów do kiełkowania przy zabiegu zrywania ścierniska.

Równie cenioną nowością jest Smart Ploughing w pługu Vari Master L, czyli uchylne korpusy, które pozwalają równo rozpoczynać i kończyć przejazdy oraz zmniejszyć rozmiar poprzeczniaków. Smart Ploughing to system współpracujący z GPSem, dzięki czemu możliwa staje się asymetryczna praca oraz równa orka na glebach niejednorodnych, a regulacja i ustawienie pługa odbywa się automatycznie.

 

ZOBACZ FOTOGALERIĘ

Drugiego dnia pokaz rozpoczął się od wozów paszowych. Tu najwięcej uwagi zwrócił ślimak, jako element, który najszybciej się zużywa.

– Firmy stosują różne rozwiązania zapobiegające występowaniu tego problemu. My stworzyliśmy swój własny stop stali ferrytowej i chromowej, czyli nierdzewnej o podwyższonej odporności na ścieranie. To zwiększa żywotność ślimaka i zmniejsza koszty eksploatacji – powiedział dyr. Szymczak.

Ciekawostką technologiczną w nowych paszowozach KUHNa jest kontrola napędu. Paszowóz wyposażony jest w tradycyjny napęd mechaniczny oraz silniki hydrauliczne, które przenoszą napęd bezpośrednio na wałek napędowy każdego ze ślimaków. Przy większych wozach (2- i 3-ślimakowe), a zarazem mniejszych ciągnikach, czyli większych obciążeniach, ma to taką właściwość, że przy powolnym wchodzeniu ciągnika na obroty, ślimaki zaczynają się kręcić powoli, aż po chwili dojdą do swoich nominalnych obrotów 29 obr/min. Podobnie dzieje się w trakcie pracy, gdy obciążenie staje się zbyt duże, automatyka spowalnia obroty, zwiększając moment obrotowy.

– Możemy ustawić ilość paszy zadawanej na metr bieżący a automatyka pod pod koniec zwiększy obroty, by opróżnić wóz do zera. Dzieje się tak, ponieważ system wie, na jakim etapie jesteśmy  – podkreślił Szymczak. – Co najważniejsze jednak, nasze konstrukcje są proste: poza sensorami zawierają tylko oczywistą mechanikę. Dlatego są łatwe w obsłudze i serwisowaniu – dodał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *