Jak rozpoznać zdrową żywność?

Każdy z nas chce jeść zdrowo. Szukamy więc produktów o najlepszym, najbardziej naturalnym składzie, które będą gwarantować nie tylko smak, ale również zdrową dietę. Producenci
i organizacje konsumenckie wydają się wychodzi na przecież potrzebom klientów. W ostatnich latach pojawiło się wiele oznaczeń eko, bio, certyfikatów jakości i wiele innych. Niektórzy wpadli na bardzo prosty pomysł. Oznaczanie żywności kolorami. Zielone to zdrowe, czerwone – nie dotykaj i nie jedz. Takie oznaczenie przyjęło się już w przypadku sprzętu RTV i AGD – zielone to oszczędność energii, a przy czerwonym nasz licznik oszaleje. Pomysł wydaje się być rozsądny. Nutri-score, bo o tym oznaczeniu mowa, ma jednak poważne wady.

System Nutri-Score od samego początku budzi wiele kontrowersji. O ile nikt nie powinno negować się samego pomysłu, to jednak jego wykonanie i sposób oceny produktów, jest dyskusyjny, jeśli nie absurdalny, w niektórych przypadkach.

– Stowarzyszenie Sady Grójeckie dołączyło do inicjatywy Krajowej Unii Producentów Soków, która ma na celu przedstawienie rzetelnych, naukowych faktów odnośnie systemu Nutri-Score – mówi Magdalena Wrotek-Figarska Dyrektor Generalna Stowarzyszenia Sady Grójeckie – Jednak niezależnie od opinii naukowców i ekspertów, postanowiliśmy przyjrzeć się systemowi okiem konsumenta.

System oparty jest o identyfikację traffic-lights. Od litery A do E i odpowiednio od koloru ciemnozielonego do czerwonego. Jak łatwo sobie wyobrazić produkt o oznaczeniu A, to produkt zielony, czyli korzystny dla naszej diety, a czerwony i litera E, jest produktem niezdrowym, żeby nie powiedzieć niebezpiecznym dla naszego zdrowia.

System wydaje się być jasny i przejrzysty. Konsument może pomyśleć, że wreszcie koniec z czytaniem etykiet. W prosty sposób będzie można wybrać zdrowe produkty. Im głębiej jednak wchodzimy w sposób „obliczania” oznaczenia, tym bardziej system ten wydaje się być niezrozumiały.

– Twórcy systemu przekonują, że oznaczenia nie będą miały zastosowania w przypadku świeżych warzyw i owoców – wyjaśnia Magdalena Wrotek-Figarska – my jednak poszliśmy o krok dalej
i skorzystaliśmy z kalkulatora Nutri-Score. Wprowadziliśmy wartości odżywcze jednego świeżego jabłka oraz popularnego napoju gazowanego bez cukru, czyli light. Ku naszemy zdziwieniu oba produkty uzyskały notę B i kolor jasno zielony, czyli oba są równie korzystne w diecie i zdrowe. Wynik, o ile na początku może budzić śmiech, jest na pewno absurdalny. Jeśli konsument bezkrytycznie podąży za oznaczeniami, nie będzie miał pewności, czy na pewno wybiera i kupuje produkty zdrowe. Możemy sobie wyobrazić, że serek w wersji light, będzie również „zdrowszy” niż naturalny twaróg wyprodukowany z niepasteryzowanego mleka. Co jest zdrowsze? Każdy może odpowiedzieć na to pytanie sam. Według nas system ten, może wprowadzić konsumentów w błąd.

To jednak nie koniec. Krajowa Unia Producentów Soków porównała naturalny, mętny sok jabłkowy znów z popularnym napojem gazowanym w wersji light. Tym razem ocena jest jednoznaczna. Produkt, sztuczny jest zdrowszy, a naturalnie mętny sok jabłkowy otrzymuje ocenę D lub E.

– Jak ocenić system Nutri-Score? – pyta Wrotek-Figarska – według mnie jest on niebezpieczny dla konsumenta, i wprowadza w błąd.  Przykłady mówią same za siebie.

Czemu więc może on służyć? Eksperci Krajowej Unii Producentów Soków, twierdzą na tym etapie, że może on służyć jedynie walce konkurencyjnej poszczególnych producentów, a nie rzeczywistemu dbaniu o zdrowie konsumentów. Zdrowa dieta, to więcej niż jedzenie zdrowych produktów. Jej rzetelne przygotowanie i wprowadzenie w życie powinno być dostosowane do potrzeb każdego klienta i uzgodnione z lekarzem lub dietetykiem, a nie oparte o system kolorów, który budzi wiele kontrowersji i, tak naprawdę, nie wiadomo, co oraz w jaki sposób ocenia. System ten wzbudza wątpliwości nie tylko w Polsce, ale również w wielu krajach europejskich takich jak Włochy i Grecja. Według ekspertów Krajowej Unii Producentów Soków, system ten deprecjonuje produkty regionalne i tradycyjne. Najlepszym tego przykładem jest uznanie sera roquefort za „śmieciowe” jedzenie. Dietetycy są zgodni, że nie możemy jeść tego sera „na kilogramy”, ale nie można uznać, że jest on po prostu niezdrowy, a zdrowszy, jest ten wyprodukowany z wykorzystaniem konserwantów i substancji sztucznych.

Podsumowanie powinno być proste, ale takie nie będzie. Czytajmy nadal etykiety i kierujmy się zdrowym rozsądkiem. Nic nie jest czarne lub białe, a czerwone nie zawsze jest niezdrowe. Żeby zacytować klasyka: „owszem to różowe bardzo dobre, sześć albo nawet siedem”.

 

 

createandproduction.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *