Firma, nad którą nie zachodzi słońce

Jaka jest teraźniejszość i przyszłość czołowej polskiej marki chemiczno-rolniczej? O dalszym rozwoju, planach i osiągnięciach rozmawiamy z prezesem Ciech Sarzyna Wojciechem Babskim.

Marka Ciech kojarzona jest głównie z rolnictwem, ale to nie jedyny kierunek działalności państwa firmy. Jaka jest rola segmentu agro wśród innych branż grupy Ciech?

Dla grupy Ciech segment związany z rolnictwem i agrobiznesem jest bardzo ważnym elementem strategii. Przede wszystkim strategii dywersyfikacji przychodów. Ciech bardzo dużą część zysków czerpie z sody i soli, natomiast strategicznie ważne jest, by nie stać „na jednej nodze”, lecz by ryzyko było zdywersyfikowane. Budowa pozycji agro w ramach grupy jest bardzo istotnym elementem rozwoju całej grupy. Jeśli chodzi o segment agro, nie jesteśmy już tylko Sarzyną, ale również Proplanem. Mamy 2 spółki, które działają na różnych szerokościach geograficznych, w różnych regionach Europy, ale są to różne klocki jednej i tej samej układanki. Wiąże się z tym wiele korzyści, takich jak dostęp do produktów, substancji aktywnych, wiedzy, ale przede wszystkim rynków. Jesteśmy niemal jak Imperium Brytyjskie, bo o każdej porze dnia i nocy nad którymś z naszych klientów zawsze świeci słońce. Są oni bowiem i w Argentynie, Australii i Afryce. Działamy w 50 krajach, a plany są na 60. Cały czas się rozwijamy, a w tym roku mamy rekordowe wydatki na rejestracje. Plan idzie do przodu, budujemy naszą pozycję, a co nas wyróżnia od innych firm, które działają tylko na polu rejestracji i marketingu, to nasza własna produkcja. Mamy własny zakład, bardzo duże doświadczenie, jeśli chodzi o formulacje, współpracowaliśmy z największymi tego świata, mamy bardzo dobre produkty i ich formulacje. To, że fabryka jest nasza, oznacza, że mamy pełen nadzór na wejściu, w trakcie produkcji i na wyjściu. To ważne elementy, które dają nam też dużą elastyczność wobec potrzeb klientów i tego, co się dzieje na rynku. Wiemy, że pogoda jest coraz bardziej kapryśna, więc elastyczność w branży agro staje się coraz ważniejsza.

Czy planujecie państwo swoją działalność pod kątem takim, by rolnik polski, europejski czy amerykański, mógł kupić wszystkie mu potrzebne środki ochrony roślin u was?

Na pewno nie jest to, nawet w przypadku Ciechu, kapitałowo możliwe, by rozwijać wszystkie segmenty produktów, przynajmniej na razie. Koncentrujemy się na wybranych obszarach, na głównych potrzebach polskich rolników, mamy pewne synergie, m.in. ważnym elementem naszego portfela produktowego w Hiszpanii są zboża, a hiszpańscy koledzy obsługują oliwki, cytrusy czy warzywa. My jesteśmy silniejsi w herbicydach, fungicydach i uprawach wielkoobszarowych; a oni w insektycydach. Bardzo fajnie się to uzupełnia, a równocześnie przed akwizycją rozwijaliśmy te same substancje aktywne. Są tu więc korzyści przy procesie rejestracyjnym.

Mamy 3 najważniejsze uprawy: kukurydza, zboża i rzepak. Jak chcecie państwo opanować tę wielką trójcę?

Dążymy do tego, by zbudować 3 kompleksowe programy ochrony od początku do końca, by zapewnić kompleksową obsługę produktową. Chcemy też dużo lepiej zrozumieć na bieżąco jak działa rynek. Wchodzimy mocno w elektroniczną wymianę danych z naszymi dystrybutorami, by wiedzieć na bieżąco jakie są potrzeby, stany zapasów, co uzupełnić, co zamówić, by szybciej reagować na potrzeby. Rozwijamy się nie tylko produktowo, ale również obsługę i bieżący monitoring sytuacji. Chodzi o to, by produkty były we właściwym miejscu, czasie i cenie.

Czy pójdziecie państwo w kierunku takim, by rolnikowi pozwolić przez internet dokonywać zakupów nawozów i środków ochrony roślin?

Elektroniczna wymiana danych jest stricte między nami a naszymi dystrybutorami. Nie planujemy rozwoju w kierunku e-commerce. Jednak rolnictwo precyzyjne jest dla nas w obszarze zainteresowań. Zadanie to jest tym łatwiejsze, im większe gospodarstwa. Dużo łatwiej to się robi na Ukrainie, w Paragwaju czy Kanadzie, gdzie farmy są duże i efekt skali oraz postęp technologiczny szybko dają efekty. W Polsce na pewno będzie to przebiegało wolniej, ze względu na fragmentaryczność obszarów rolnych. Natomiast leży i będzie to leżało w naszym obszarze zainteresowań, bo przyszłość wzrostu wydajności z hektara leży właśnie w zastosowaniu nowoczesnych technologii.

Ale przecież jedno nie wyklucza drugiego! Jakie są najbliższe państwa plany w tym zakresie?

Na razie koncentrujemy się na uzupełnieniu portfela. W tym roku mamy rekordowe wydatki na badania i rozwój. Po drugie: na lepszym zrozumieniu tego, gdzie jesteśmy i jak możemy lepiej pracować. Chodzi może już mniej o geograficzne „rozpychanie się”, a bardziej – jak możemy lepiej dotrzeć do klientów, ich zrozumieć i włączyć w rozwój naszych produktów.

Jakie to są rynki teraz, a jakie jeszcze będą w przyszłości?

W zasadzie jest to już cały świat. Pozostała nam południowa część Afryki, ale wobec niej nie mamy na razie planów rozwoju.

Rozmawiał Roman Barszcz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *