90% szczęścia powstaje… w brzuchu!

Czy myślimy mózgiem? W dużej mierze tak, jednak nie tylko on ma determinujący wpływ na nasze samopoczucie, apetyt czy sen, a co za tym idzie, na nastrój połączony z myślami! Olbrzymie znaczenie ma nasz układ pokarmowy, nieraz nazywany drugim mózgiem – w jelitach liczba neuronów, czyli komórek odpowiedzialnych za przetwarzanie i przekazywanie informacji, jest większa niż w rdzeniu kręgowym! Co takiego dzieje się w brzuchu, że wpływa na nasze poczucie szczęścia? Wyjaśnia dr Hanna Stolińska, dietetyk kliniczny w kampanii Dobre Zboże Wiele Może.

Serotonina, nazywana hormonem szczęścia, to neuroprzekaźnik w 90% powstający właśnie w jelitach! Wpływ na jego produkcję ma mikroflora jelitowa, która, w zależności od składu, może wspierać jej wytwarzanie bądź wręcz przeciwnie, prowadzić do obniżenia jej poziomu w organizmie, a co za tym idzie, obniżenia nastroju, kłopotów ze snem bądź zaburzeń apetytu.

Flora bakteryjna odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu homeostazy jelitowej. Pełni ona również funkcję metaboliczną. Dostarcza składników odżywczych poprzez rozkład węglowodanów złożonych do cukrów prostych i krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych. Nadrzędną rolą w rozwoju chorób jelit odgrywa zaburzenie funkcjonowania połączeń pomiędzy ośrodkowym układem nerwowym tzw. osi mózg-jelito. Dysfunkcja ta prowadzi do zaburzeń motoryki jelit, przewodzenia impulsów czuciowych oraz wpływa na układ immunologiczny przewodu pokarmowego, wyjaśnia dr Hanna Stolińska.

Im sprawniejsza „drużyna” mikrobioty, czyli wszystkich drobnoustrojów w naszym brzuchu, tym większe szanse na utrzymanie dobrego nastroju. Badania naukowe potwierdzają, że nadmiar bądź ograniczona liczebność niektórych bakterii w jelitach może się wiązać ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia takich chorób, jak depresja czy zespół przewlekłego zmęczenia. Co więcej, to mikrobiota może decydować o tym, co mamy ochotę zjeść albo poprzez wywoływanie zapotrzebowania na określone składniki, albo poprzez rozregulowanie „systemu” do momentu otrzymania odpowiedniego pokarmu! Może to być jedna z przyczyn, z powodu której tak trudno jest nam zmienić nawyki żywieniowe – mikroflora jelitowa, uformowana np. przez dietę wysokotłuszczową, może wysyłać nam niewłaściwe sygnały, skłaniające do sięgania po niezdrowe przekąski.

Nie znaczy to jednak, że nie mamy wpływu na naszą jelitową, bakteryjną drużynę, która wpływa na nasz nastrój. Wprowadzenie modyfikacji w niezdrowej diecie, bazującej np. na produktach wysokotłuszczowych i węglowodanowych prostych bez odpowiedniej podaży błonnika, może stopniowo przyczyniać się do zmian w mikrobiocie, a co za tym idzie, w naszym samopoczuciu! Które produkty będą najlepsze? Te wpisujące się w założenia diety śródziemnomorskiej – to ona może przyczynić się do zmniejszenia ryzyka wystąpienia m.in. depresji.

Jest to bardzo dobry model żywienia (nie dieta specjalna), bazujący na rybach, dużej ilości warzyw, dobrych tłuszczach roślinnych. Produkty zbożowe stanowią podstawę każdego posiłku, dając energię.

W diecie warto też pamiętać o składnikach odżywczych, które wspierają proces powstawania serotoniny. Produkty bogate w witaminy z grupy B, witaminę C oraz w magnez, które znajdziemy np. w kaszy i płatkach jaglanych, przyczyniają się do prawidłowej syntezy hormonu szczęścia. Niedobory tych składników oraz kwasu foliowego mogą przyczyniać się do występowania irytacji bądź depresji, zaś ich właściwa podaż to jeden z kluczy do szczęścia. Warto więc spojrzeć na jedzenie znajdujące się na talerzu w nieco inny sposób niż zazwyczaj – to w końcu jeden z czynników, który może wywołać uśmiech na naszej twarzy. Po więcej zajrzyj na www.dobrezboze.pl.

Źródło: PR Hub, Joanna Maciejewicz

Opracowanie redakcyjne: Jolanta Malinowska-Kłos

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *